Category: Lekarz z Auschwitz

O przywracaniu godności i prawdziwym cudzie przetrwania

Lekarz powiatowy z Pińczowa

Szymon Nowak w swojej publikacji przybliża postać prawdziwego bohatera, którego działalność powinna być dostrzeżona przez każdego i rozpowszechniona w największym z możliwych wymiarów. “Lekarz z Auschwitz” to historia Józefa Bellerta, który na początku lutego 1945 roku, wraz z grupą lekarzy i pielęgniarek ochotników wyrusza z pomocą dla pozostałych w obozie koncentracyjnym więźniów. Ich kondycja była na tyle zła, że nie byli wzięci pod uwagę podczas ewakuacji w tzw. marszu śmierci. Pozostawieni na pastwę losu, ważący często nie więcej niż 25-30 kilo dorośli ludzie, spotykają prawdziwego anioła.

Doktor Bellert nie ma łatwego zadania, przed nim staje wyzwanie zaopiekowania się 4800 więźniami. Każdy z nich jest schorowany, wykończony i rzadko kiedy rokuje poprawę. Nikt się jednak nie poddaje, personel medyczny niesie pomoc mimo skromnej ilości leków, braku bieżącej wody i kanalizacji. Ten niekonwencjonalny szpital polowy będzie prowadzony przez ponad osiem miesięcy, niewielu z więźniów nadaje się bowiem do transportu. Mimo niesprzyjających warunków i prawdopodobnie dużej dawce szczęścia udaje się uratować 4400 z nich.

Skromność i oddanie pracy

Bellert nie zabiega o rozgłos, nie posiada żadnego odznaczenia powojennego, żadnego dyplomu za zasługi. Najzwyczajniej w świecie o nie nie zabiegał. Uznał, że sukces jego pracy to przede wszystkim zasługa całego zespołu, który podobnie jak on traktują zawód medyka jako posłannictwo. W swoich opowieściach nie stroni od dokładnych opisów przypadków, chorób zakaźnych, w tym gruźlicy i duru brzusznego, nieobce są mu też powikłania ze względu na biegunki głodowe u pacjentów. Dokładnie, z medyczną precyzją opisuje stadia opuchlizn oraz odmrożeń, wymieniając sposoby, którymi próbował poprawić byt więźniów, nawet kiedy brakowało medykamentów.

O swoich pacjentach wypowiada się z powagą, bardzo dużym szacunkiem i oddaniem dla ich woli przetrwania. Nie ocenia, nie klasyfikuje. Chce, by jak największa ilość z nich powróciła do zdrowia. Z przerażeniem wspomina, jak każdy z nich bał się zastrzyków, kojarząc je z bestialskimi zabiegami, które wykonywali na nich Niemcy. Jak bardzo cierpieli i z paniką reagowali na ludzi w kitlach. Przede wszystkim dużo rozmawiał, oswajał i słuchał. Starał się być nie tylko medykiem, ale również ostoją spokoju w tych tragicznych czasach. Najbardziej żałuje, że nie udało mu się zamazać ich wspomnień, ale też z dużą dozą smutku wspomina o swoich. Okazuje się, że koszmary śniły się każdemu i do końca życia po dwóch stronach barykady będą się ludziom śniły koszmary z piekła rodem.

Book obraz autorstwa freepik - www.freepik.com