Month: Luty 2020

Nigdy nie mieszaj pracy z życiem prywatnym…

Wszystkie wiemy, że znalezienie idealnego partnera życiowego nie jest łatwym zadaniem. Niestety po świecie chodzi bardzo wiele wadliwych modeli. Dlatego niektórzy z nas decydują się skorzystać z pomocy swatki. Nieidelanie dopasowani jest to książka, której autorkami są dwie moje ulubione autorki. Skoro więc one połączyły siły i napisały wspólną opowieść to jest to dla mnie pozycja obowiązkowa. Szczerze powiedziawszy to odliczałam dni do premiery.

Bo możesz stracić serce…

Prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie. To przysłowie sprawdza się w przypadku Willow. Jej matka, która jest swatką, chce zamknąć interes i przejść na emeryturę. Zgadza się przekazać swój biznes córce pod warunkiem, że ta udowodni jej, że potrafi znaleźć jednemu klientowi idealnie dopasowaną partnerkę. Dziewczyna jest załamana, gdyż nie ma pojęcia skąd weźmie nowego klienta. Wtedy z pomocą przychodzi jej wieloletni przyjaciel, Reid. Zgadza się on być jej klientem, mimo, że nie za bardzo zależy mu na tym by mieć narzeczoną, ale czego nie robi się dla przyjaciół prawda?

Willow zaczyna poszukiwania partnerki idealnej dla swojego przyjaciela. Nie jest to proste, gdyż każda kobieta wydaje się jej za mało doskonała. Te poszukiwania sprawiają, że Willow i Reid spędzają ze sobą dużo więcej czasu, niż przez cały okres swojej znajomości. Dzięki temu Willow zaczyna rozumieć, że to właśnie ona jest tą idealną. Problem polega na tym, że jeżeli wybierze miłość to nie będzie miała pracy. Kiedy wybierze pracę złamie swoje serce. Czy jest z tej sytuacji jakieś dobre wyjście? Czy można zjeść ciastko i mieć ciastko?

Dobra książka, z fajnie wykreowanymi postaciami. W tej opowieści znowu poruszony jest temat przyjaźni damsko męskiej. Jest wiele osób, które powiedzą, że takie “coś” nie może istnieć, gdyż kobiety i mężczyźni za bardzo się różnią by móc się przyjaźnić. Ja uważam, że jest to możliwe, ale taka przyjaźń jest narażona na wiele trudnych sytuacji. Willow i Reid są na to doskonałym przykładem. On, by ona była szczęśliwa, gotów jest nawet się zaręczyć z inną kobietą. Chciałabym mieć kiedyś takiego przyjaciela. Kto wie, może kiedyś mi się trafi.

Nieidealnie dopasowani (https://www.taniaksiazka.pl/nieidealnie-dopasowani-corinne-michaels-p-1353764.html) sprawiło, że jeszcze bardziej utwierdziłam się w przekonaniu, że Corinne Michaels i Melanie Harlow znają się na pisaniu dobrych książek. Uważam, że żadna wierna fanka tych dwóch Pań nie zawiedzie się czytając to opowieść. Jest ona warta uwagi i uważam, że powinniście ją przeczytać zanim zrobią to inni. Jak najbardziej polecam i nie wiem dlaczego jeszcze jej nie czytacie.

Coffee obraz autorstwa freepik - www.freepik.com

O przywracaniu godności i prawdziwym cudzie przetrwania

Lekarz powiatowy z Pińczowa

Szymon Nowak w swojej publikacji przybliża postać prawdziwego bohatera, którego działalność powinna być dostrzeżona przez każdego i rozpowszechniona w największym z możliwych wymiarów. “Lekarz z Auschwitz” to historia Józefa Bellerta, który na początku lutego 1945 roku, wraz z grupą lekarzy i pielęgniarek ochotników wyrusza z pomocą dla pozostałych w obozie koncentracyjnym więźniów. Ich kondycja była na tyle zła, że nie byli wzięci pod uwagę podczas ewakuacji w tzw. marszu śmierci. Pozostawieni na pastwę losu, ważący często nie więcej niż 25-30 kilo dorośli ludzie, spotykają prawdziwego anioła.

Doktor Bellert nie ma łatwego zadania, przed nim staje wyzwanie zaopiekowania się 4800 więźniami. Każdy z nich jest schorowany, wykończony i rzadko kiedy rokuje poprawę. Nikt się jednak nie poddaje, personel medyczny niesie pomoc mimo skromnej ilości leków, braku bieżącej wody i kanalizacji. Ten niekonwencjonalny szpital polowy będzie prowadzony przez ponad osiem miesięcy, niewielu z więźniów nadaje się bowiem do transportu. Mimo niesprzyjających warunków i prawdopodobnie dużej dawce szczęścia udaje się uratować 4400 z nich.

Skromność i oddanie pracy

Bellert nie zabiega o rozgłos, nie posiada żadnego odznaczenia powojennego, żadnego dyplomu za zasługi. Najzwyczajniej w świecie o nie nie zabiegał. Uznał, że sukces jego pracy to przede wszystkim zasługa całego zespołu, który podobnie jak on traktują zawód medyka jako posłannictwo. W swoich opowieściach nie stroni od dokładnych opisów przypadków, chorób zakaźnych, w tym gruźlicy i duru brzusznego, nieobce są mu też powikłania ze względu na biegunki głodowe u pacjentów. Dokładnie, z medyczną precyzją opisuje stadia opuchlizn oraz odmrożeń, wymieniając sposoby, którymi próbował poprawić byt więźniów, nawet kiedy brakowało medykamentów.

O swoich pacjentach wypowiada się z powagą, bardzo dużym szacunkiem i oddaniem dla ich woli przetrwania. Nie ocenia, nie klasyfikuje. Chce, by jak największa ilość z nich powróciła do zdrowia. Z przerażeniem wspomina, jak każdy z nich bał się zastrzyków, kojarząc je z bestialskimi zabiegami, które wykonywali na nich Niemcy. Jak bardzo cierpieli i z paniką reagowali na ludzi w kitlach. Przede wszystkim dużo rozmawiał, oswajał i słuchał. Starał się być nie tylko medykiem, ale również ostoją spokoju w tych tragicznych czasach. Najbardziej żałuje, że nie udało mu się zamazać ich wspomnień, ale też z dużą dozą smutku wspomina o swoich. Okazuje się, że koszmary śniły się każdemu i do końca życia po dwóch stronach barykady będą się ludziom śniły koszmary z piekła rodem.

Book obraz autorstwa freepik - www.freepik.com

Gorączka złota za żelazną kurtyną

Tomasz Bonek przeprowadza reporterskie śledztwo i raz na zawsze rozprawia się z mitami odnośnie niewyobrażalnego bogactwa III Rzeszy. “Zaginione złoto Hitlera” to opowieść o tym, jak legendy mogą zgubić nawet najbardziej tęgie umysły, a w poszukiwaniu szczęścia i dobrobytu można bardzo szybko zacząć jeść własny ogon. Historia rozpoczyna się od opowiastki, jakoby w czasie trwania II wojny światowej Hitler i jego wita nie tylko dorobili się ogromnego majątku, ale też sprytnie ulokowali go tam, gdzie nikt nie będzie podejrzewał, by go szukać. Tropy wskazują na południową i południowo-zachodnią część Polski, w której nie tylko w bankach, ale też bunkrach, prywatnych sejfach lub u pośredników miałaby być skryta niewyobrażalna fortuna. I tę właśnie starają się za wszelką cenę dopaść komuniści, z generałem Jaruzelskim i Kiszczakiem na czele, zanim sięgnie po nie ktoś inny.

Swoją wędrówkę rozpoczynamy na Dolnym Śląsku, gdzie jeden z Niemców, mimo zmian terytorialnych zdecydował się pozostać po polskiej stronie. To on zarzeka się na wszystkie świętości, że w maju 1945 roku był świadkiem, a właściwie wynajętym pracownikiem, który na zlecenie Hitlera wywoził kilka ton złota ze skarbca w Breslau (Wrocław). Dość mgliście opisuje miejsce w którym kazano mu to wszystko schować. Nie poczynił nigdy poszukiwań na własną rękę, co dziwne, tłumacząc się, że nie ma do tego narzędzi i nie taki był rozkaz. Szare i siermiężne czasy PRL-u tylko podsycają teorię o milionach, po które najzwyczajniej w świecie trzeba sięgnąć, by w kilka sekund móc ogłosić, że kraj zaczyna opływać w dobrobycie. Dzięki temu komunizm mógłby trwać w najlepsze, zapewniając obywatelom nie tylko dostatnie życie, ale przede wszystkim zmywając blamaż notorycznie zadłużającej się i pozostającej już na skraju upadku gospodarki.

Miliony i złoty pociąg


Z czasem teorii i skarbów jest coraz więcej, pojawiają się też różne lokacje i prawdopodobne schronienia dla złota i kosztowności. Autor w bardzo ciekawy sposób przeprowadza nas przez wszystkie, nie negując żadnej z teorii, chociaż wydawałaby się najbardziej absurdalna z możliwych. Przede wszystkim udowadnia do czego i w jaki sposób dotarli prominentni przedstawiciele władzy ludowej i w jaki sposób pozyskane dobroci wykorzystali. Oczywiście nie wszystko zostało znalezione, a to jeszcze silniej podsyca i tak mutujące historie o skarbach III Rzeszy. Co ciekawe, z książki dowiemy się gdzie ewentualnie ich szukać, czy istniał naprawdę złoty pociąg, co stało się z dziełami sztuki, których po wojnie nie sposób odnaleźć i przede wszystkim, gdzie są te najważniejsze zasoby, dzięki którym moglibyśmy pławić się w luksusach.

Coffee obraz autorstwafreepik - www.freepik.com